banner.jpg

W ostatnim okresie znacznie wzrosła świadomość społeczna dotycząca istnienia kościelnych procesów badających ważność sakramentu małżeństwa. Istotnie przyczyniły się do tego media, które chętnie poruszają ten temat. Przełożyło się to na ilość toczących się procesów. Szacunkowo wzrost sięgnął nawet kilkuset procent. O ile sama wiedza dotycząca istnienia takich postępowań jest coraz szersza, o tyle świadomość, na czym polegają, co jest ich istotą i jakie okoliczności są ważne z punktu widzenia ważności małżeństwa, jest ciągle niewystarczająca. Przejawia się to szczególnie w samym nazewnictwie procesów kościelnych o stwierdzenie nieważności małżeństwa. Najczęściej są one określane jako rozwód kościelny lub unieważnienie małżeństwa. Od razu należy zaznaczyć, że jest to nazewnictwo nieprawidłowe. W Kościele katolickim nie ma rozwodów, ani unieważnień, a stosowanie tych terminów jest czerpane z prawa państwowego i instytucji rozwodu z Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego (Dz. U. z dnia 25 lutego 1964 r., Nr 9 poz. 59). Przenoszenie jednak tych samych pojęć na płaszczyznę prawa kościelnego jest niedopuszczalne.

 

Najogólniej mówiąc, w prawie polskim każdy ma możliwość wnieść do sądu okręgowego pozew o rozwód, jeżeli oczywiście są spełnione przesłanki pozytywne oraz brak jest przesłanek negatywnych, i taki rozwód otrzymać. W dużym uproszczeniu można stwierdzić, że wola stron, wyrażona w pozwie rozwodowym, jest wypełniana przez sądy rozstrzygające sprawy rozwodowe. Niemal więc każdy kto chce rozwodu cywilnego, dostaje go. Najczęstszymi wyjątkami są sytuacje, gdy dobro dziecka sprzeciwia się orzeczeniu rozwodu cywilnego, bądź wnosi o niego małżonek wyłącznie winny rozkładu małżeństwa. Biorąc jednak pod uwagę ilość wnoszonych pozwów rozwodowych, odsetek spraw, w których powództwo jest oddalane, ze względu na istnienie przesłanek negatywnych, jest niewielki.

 

W Kościele katolickim procesy o stwierdzenie nieważności małżeństwa w sposób diametralny różnią się od spraw rozwodowych w sądach powszechnych. Dla zrozumienia istoty procesu kościelnego i uświadomienia sobie, że nie ma rozwodów kościelnych, ani unieważnień małżeństw kluczowe jest zrozumienie czego dotyczą postępowania toczące się przed sądami biskupimi i metropolitalnymi. Sądy te badają ważność małżeństwa sakramentalnego, które cechuje jedność, nierozerwalność, skierowanie na zrodzenie i wychowanie potomstwa. Nierozerwalność małżeństwa przeciwstawia się instytucji rozwodu. Ważnie zawarte małżeństwo nie może być więc rozdzielone, nie może być rozwodu. Sformułowanie: rozwód kościelny - jest całkowicie błędne. Sądy kościelne badają jedynie, po wniesieniu przez stronę skargi powodowej, czy w chwili wyrażania zgody małżeńskiej (w chwili ślubowania) zaistniały jakieś (poważne) okoliczności, które zdecydowały o tym, że mimo odbycia się całej ceremonii, sakrament małżeństwa nie zaistniał. Tylko w takiej sytuacji mogą stwierdzić, że małżeństwo od samego początku nie istniało, że zostało nieważnie zawarte. Z tego też względu najważniejsze są wydarzenia, które miały miejsce w okresie przedślubnym oraz krótko po ślubie. W pewnych sytuacjach będą brane również pod uwagę zdarzenia z nieco późniejszego okresu małżeństwa, gdyż w miarę upływu czasu przybywa istotnych obowiązków małżeńskich i dopiero wtedy może okazać się, że małżonek od początku nie był w stanie podjąć któregoś z tych później pojawiających się obowiązków.

 

Należy więc z całą mocą podkreślić, że używanie terminów rozwód kościelny lub unieważnienie małżeństwa kościelnego, czy też unieważnienie śluby jest nieprawidłowe. Sądy kościelne badają jedynie, czy sakrament małżeństwa został ważnie zawarty i jeżeli odpowiedź na to pytanie jest pozytywna, nie ma możliwości rozwiązania sakramentu małżeństwa, nie ma rozwodu (pewnym wyjątkiem jest np. dyspensa od małżeństwa ważnie zawartego, lecz niedopełnionego, ale zdarza się to niezmiernie rzadko).

. All Right Reserve.